Łukasz Fabiański Honorowym Obywatelem Słubic!

Bramkarz polskiej reprezentacji Łukasz Fabiański odebrał dziś w magistracie tytuł Honorowego Obywatela Słubic przyznany mu przez radę miejską. – Traktuje to jako coś specjalnego, bo zostać honorowym obywatelem swojego miasta to wielka sprawa – dziękował za otrzymane wyróżnienie.

Miał je odebrać podczas grudniowej sesji, na której tytuł Honorowego Obywatela Słubic otrzymał Stanisław Wachowiak, kanclerz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a dyrektor Gimnazjum im. Karola Liebknechta we Frankfurcie nad Odrą Torsten Kleefeld został uhonorowany tytułem Ambasador Słubic. Nie było go jednak wtedy w Polsce, dlatego uroczystość trzeba było przesunąć na czas, gdy bramkarz polskiej reprezentacji, który na co dzień gra w Swansea City, odwiedzi swoje rodzinne miasto.

– Wyjechałem ze Słubic gdy miałem 15 lat i muszę przyznać, że czym jestem starszy tym bardziej tęsknię za rodzinnym domem – wyznał. Opowiadał, że gdy przyjeżdża do Słubic zawsze robi sobie z tatą rundkę samochodem po mieście, żeby zobaczyć, co się zmieniło od jego ostatniej wizyty w Słubicach. Wspominał też gorące powitanie, jakie kibice zgotowali mu tu po Euro 2016. – Chętnie, gdy będziecie organizować jakieś imprezy sportowe w Słubicach, jeśli tylko będę mógł - przyjadę – zadeklarował. Jego pierwszy trener, słubiczanin Jerzy Grabowski nie ma wątpliwości, że Łukasz Fabiański może być wzorem dla wielu młodych sportowców. – On jest dowodem na to, że wszystko jest możliwe. Pokazuje, że dzieciak z małego miasta, malutkiego klubu sportowego jest w stanie dostać się do Arsenalu Londyn, drużyny, która jest marzeniem każdego piłkarza – mówił J. Grabowski, który wygłosił laudację na cześć bohatera dzisiejszej sesji. Wspominał też początki piłkarskiej przygody Ł. Fabiańskiego w Polonii Słubice. – To był bardzo sumienny, grzeczny i pracowity chłopak, który miał też dużo szacunku do innych. Taki pozostał mimo, że doszedł tak daleko. Pozostał wierny swoim zasadom. Być ponadprzeciętnym a zachowywać się normalnie, skromnie to jest coś! – chwalił Ł. Fabiańskiego, któremu podczas sesji towarzyszył tato. Równie skromny jak syn,Jan Fabiański ze zdziwieniem przyjął to, że burmistrz Tomasz Ciszewicz i radni gratulowali także jemu.

O Łukaszu Fabiańskim fani sportu mówią, że jest „niepiłkarski” i jest to wyraz wielkiego uznania dla jego osobowości. W walijskiej drużynie Swansea City, w której gra od 2014 roku mówią o nim Fab. Nie dlatego, że Brytyjczykom jest tak łatwiej, ale dlatego, że fab to skrót od fabulous, co znaczy rewelacyjny. Od dziecka marzył, by zostać bramkarzem w słynnych angielskich klubach. Nad łóżkiem w swoim pokoju wieszał plakaty z bramkarzami i miał proporczyk Arsenalu Londyn. Jako dziecko rozpoczął piłkarską przygodę w juniorskiej drużynie Polonii Słubice, a mając 15 lat dołączył do MSP Szamotuły. W 2004 roku podpisał swój pierwszy zawodowy kontrakt z Lechem Poznań. Wyjechał też wtedy na staż do Arsenalu i mimo propozycji kontraktu wrócił do Polski.

Karierę robił najpierw w Lechu Poznań, potem w Legii Warszawa, z którą zaliczył swój pierwszy występ w ekstraklasie. W sezonie 2005/2006 otrzymał piłkarskiego Oscara w kategorii najlepszy bramkarz. Ten sukces powtórzył rok później. W 2007 roku spełniło się jego marzenie z dzieciństwa. Został bramkarzem Arsenalu! Po wygaśnięciu kontraktu miał ofertę z klubu należącego wówczas do tzw. "Wielkiej Czwórki”, ale wybrał Swansea City. Dostał koszulkę z numerem 1 i numerem jeden jest tam do dziś. Od wielu lat Łukasz Fabiański grał też w reprezentacjach Polski różnych kategorii wiekowych. Był m.in. uczestnikiem Mistrzostw Świata w 2006 roku i Mistrzostw Europy w 2008. W maju 2012 został powołany do szerokiej kadry na Euro 2012, ale kontuzja barku wykluczyła go z gry. Swoje marzenie o udziale w Mistrzostwach Europy spełnił w 2016 roku, gdy Adam Nawałka powołał go do kadry na rozgrywki we Francji. I to właśnie tam zdobył serca milionów Polaków. Pokochali go nie tylko za to jak bronił polskiej bramki - jego robinsonady zapadną kibicom w pamięć na lata - ale też za jego osobowość i charakter. Na koniec turnieju to on od trybuny z polskimi kibicami odchodził najpóźniej.

– Jesteśmy dumni, że w gronie Honorowych Obywateli Słubic mamy Łukasza Fabiańskiego – podkreślali dziś burmistrz T. Ciszewicz i przewodniczący Rady Miejskiej w Słubicach Mariusz Olejniczak.