Słubice

  • Info24: Zbiórki publiczne po nowemu
  • Info24: Aplikacja mobilna - "Bezpieczne Lubuskie"
  • Info24: OSTRZEGAMY PRZED CZADEM !
  • Info24: Zmiana numeru konta bankowego UM Słubice - patrz "Kontakt"

To był lAbiRynT życia, emocji, prowokacji i barw

Za nami Festiwal Nowej Sztuki lAbiRynT, który gościł w Słubicach i Frankfurcie nad Odrą od 13 do 15 października. Jego podsumowania dokonała jedna z uczestniczek Julia Szagdaj, która podzieliła się z kuratorką wystawy Anną Panek-Kusz swoimi przemyśleniami. Jej tekst poniżej. Prezentujemy także fotorelację z tego wydarzenia.

18 lat minęło odkąd pierwszy lAbiRynT pojawił się na świecie, dzięki pomysłowi prof. Jerzego Olka, znanego również jako J.O., czyli Jednogłośnego Oratora Sztuki Prowokacyjnej, Nowej, Innej. Edycja upierdliwie wwiercająca się w pamięć, bo jak twierdzą organizatorzy tegoroczne wystawy były „tak dobre i tak mocne, że trudno będzie je przebić”. Tak jak przystało na porządną imprezę na 18-stkę – lAbiRynT wchodzi w dorosłość z przytupem, potwierdzając swoją pozycję, jako opiniotwórczego festiwalu, wyznaczającego nowe trendy i na bieżąco komentującego rzeczywistość.

Złączym Słubice z Frankfurtem nad Odrą, będziem SłubFurtami

lAbiRynT wchodząc w dorosłość stał się wartością autoteliczną – istnieje, więc zachwyca, pod przewodem kuratorów: Anny Panek-Kusz, Jerzego Olka i Michaela Kurzwelly, którzy dumnie – już po raz ósmy w Słubicach i Frankfurcie – przenikają granice, tak państwowe, jak i mentalne, dzięki wielu znakomitym artystom z całej Europy, m.in. Belgii, Chorwacji, Czech, Hiszpanii, Niemiec, Polski, Słowacji, Szwajcarii, USA, Włoch i Węgier. Każdy artysta dokonał rzeczy niemożliwej: w sposób unikatowy zinterpretował temat przewodni festiwalu, temat tak ważny w obecnym świecie – przejść i przenikań, tych symbolicznych, metafizycznych, twórczych, jak i formalnych. Zadanie domowe dla wszystkich nieobecnych: przejrzeć zdjęcia z festiwalu, poznać prace wystawianych artystów i pozwolić sobie zagubić się w tym labiryncie nowej sztuki myślenia. Obowiązkowo.

Okiem laika entuzjasty

Przyznaję się bez bicia – nie mam kwalifikacji, by komentować niuansy wystawionych prac. Nie skończyłam historii sztuki, nie jestem profesjonalnym krytykiem. Kwalifikacje mam jednak wysokie z innej dziedziny: czytania ludzi i emocji – a jeśli w dobrej sztuce nie chodzi o emocje, to już nie wiem o co. Dwojąc się i trojąc samego festiwalu skrytykować nie potrafię i nie umiem, ponieważ – moim subiektywnym zdaniem – zrobił to, co każdy szanujący się festiwal zrobić powinien: dał platformę różnym artystom do wypowiedzi. Stworzył wyjątkową mozaikę międzynarodowych wrażeń i emocji, poruszając tematy trudne, ciekawe, pokazując nowe technologie i materiały. Po raz kolejny lAbiRynT potwierdza, że nieobecność na tym niezwykłym festiwalu to artystyczne faux pas.

Na koniec mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra jest taka, że kolejna edycja lAbiRynT-u odbędzie się już niedługo. Zła brzmi: musimy czekać na nią, niestety, rok. Julia Szagdaj – absolwentka kierunku sustainable communication & design na duńskich uniwersytetach Teko Design & Technology & KEA oraz poezji, marketingu i polityki na Istanbulskim Beykent University. Graficzka, ilustratorka, twórca multimedialny. Mieszkała i pracowała w Kopenhadze, Istanbule, Londynie, Nowej Zelandii. Współtwórca startupu RezerwujSport.

facebook google plus one